Czy można wypić 30-letnie piwo?

Moment nalewania 30-letniego porteru. Ręka nieco drżała.
Moment nalewania 30-letniego porteru. Ręka nieco drżała. http://blog.kopyra.com
Kilka dni temu miałem okazję sam się o tym przekonać. Piwo, które degustowałem, miało między 25, a 33 lata. Nie było to, co prawda, takie zwykłe jasne pełne, ale porter bałtycki. Konkretnie Żywiec Porter. Czy był strach? Jedynie o to, żeby butelka mi się nie wymsknęła i nie stłukła. Mam już bowiem na koncie wypite portery 5- i 7-letnie i jak widać żyję. Trzeba bowiem wiedzieć, że porter bałtycki, obok kilku jeszcze stylów piwa, takich jak barley wine (wino jęczmienne) czy russian imperial stout (to zresztą starszy brat naszego porteru) idealnie nadają się do leżakowania. Nawet latami.

W powszechnej świadomości trunkiem, który wręcz wymaga długoletniego leżakowania jest wino. Co prawda, opinia publiczna jest tu w błędzie o tyle, że zdecydowana większość win w ogóle nie nadaje się do leżakowania i powinna być spożyta do roku od zabutelkowania, bo później tylko traci swoje walory. Jednak przeciętny Polak ma w głowie zakodowane, że wino im starsze, tym lepsze. Tymczasem piwo jest uznawane za trunek, który należy spożywać jak najświeższy i... generalnie jest to prawdą. Istnieją jednak style piwa, które można leżakować podobnie jak najdroższe wina. To kolejny aspekt, w którym piwo nie jest gorsze od wina.



Co takiego piwo zyskuje podczas leżakowania? Przede wszystkim harmonię i balans. Dlatego też, bardzo istotne jest leżakowanie w browarze. Kiedyś, szczególnie w przypadku mocniejszych piw dolnej fermentacji (marcowe, koźlaki, portery) przyjmowano regułę, że piwo powinno leżakować tyle tygodni, ile ma stopni Plato. A więc porter bałtycki o ekstrakcie 22º, powinien spędzić w tanku leżakowym 22 tygodnie, czyli ponad 5 miesięcy. Teoretycznie jest to proces niskonakładowy, jednak obecnie czas to pieniądz. Czas bezruchu jest bardzo drogi. Dlatego też ten proces się skraca i dzisiejsze jasne piwa koncernowe czas leżakowania mają określany w dniach, a nie w tygodniach. Na szczęście polskie portery bałtyckie ten problem omija, bo nadal są rzeczywiście leżakowane miesiącami.

Po drugie, z czasem piwo się utlenia. Co generalnie jest zmorą piwowara, bo może wnosić do piwa aromaty mokrego kartonu lub miodowe. Na szczęście w przypadku piw ciemnych i mocnych częstsze jest pojawienie się nut ciemnych, suszonych owoców jak śliwki lub rodzynki lub też aromatów znanych z win typu porto lub sherry. Normalną praktyką jest więc kupowanie piw z myślą o kilkuletnim ich przeleżakowaniu (czasem używa się też określenia "starzenie"), nawet poza zadeklarowany termin przydatności. Co więcej, za granicą same browary zachęcają do tego, wypuszczając limitowane edycje piwa sygnowane rocznikami. W Polsce chyba jedynym takim przypadkiem jest corocznie pojawiający się w okolicy Bożego Narodzenia Porter Grudniowy z browaru Ciechan.

Style piwa nadające się do starzenia:
Barley wine – dosłownie wino jęczmienne, styl wywodzący się z Wysp Brytyjskich, charakteryzujący się wysokim ekstraktem (>20º Plato), a co za tym idzie wysoką, kilkunastoprocentową zawartością alkoholu.
Quadrupel – dosłownie poczwórne, najmocniejsze z belgijskich piw klasztornych, ciemne i aromatyczne.
Russian imperial stout – w skrócie RIS, rosyjski stout imperialny, protoplasta porteru bałtyckiego. Najmocniejszy ze stoutów, eksportowany na dwór carski.
Porter bałtyckinasz piwowarski skarb narodowy.
Doppelbock – koźlak podwójny, najsłynniejszym przykładem jest niemiecki Salvator, kiedyś piwo, które miało pomóc zakonnikom przetrwać post, dziś koźlak o mocy dorównującej porterowi.
Eisbock - koźlak lodowy, w zasadzie jest to doppelbock, z którego usunięto część wody poprzez wymrażanie, co zatężyło całe piwo, które przez to staje się słodsze i mocniejsze. Zawartość alkoholu sięga kilkudziesięciu %.


Wróćmy jednak do buteleczki (355ml) tego 30-letniego porteru z Żywca. Otóż otrzymałem go od jednego z widzów, który z kolei znalazł go w piwnicy swojego ś.p. dziadka. Zapytał mnie w mailu czy takie piwo będzie nadawało się do wypicia. Odpisałem, że najprawdopodobniej tak, ale dopóki się go nie otworzy, to pewności nie ma. Jednocześnie zadeklarowałem chęć zdegustowania go na wizji. Piwo z pewnością nie było zepsute, choć chyba nadmiernie nie zyskało przez te 30-lat leżakowania. Myślę, że optymalnym czasem starzenia jest 5-10 lat od rozlewu. Jednak możliwość spróbowania 30-letniego piwa, udowodnienia, że mimo tylu lat nie uległo zepsuciu, była bezcenna i niesamowita niczym podróż w czasie. Podróż do gospodarki centralnie sterowanej, do czasów kiedy browar w Żywcu był państwowy, do czasów kiedy sam miałem kilka lat i do głowy by mi nie przyszło, żeby pić piwo.

Jak smakuje 30-letnie piwo? Zapraszam do obejrzenia degustacji.

Od razu uprzedzę ewentualne pytania - degustacja nie pociągnęła za sobą żadnych problemów zdrowotnych. Czy to gastrycznych czy w postaci bólu głowy.

Zachęcam do założenia własnej piwnej piwniczki. W naszych warunkach najlepiej wypełnionej polskimi porterami. W sklepie kosztują kilka złotych, a za kilka lub kilkanaście lat będą warte kilkadziesiąt... euro, bo pewnie do tego czasu już zmienimy walutę. Swoją drogą mój darczyńca dotarł do rodzinnej historii, która mówi, że rzeczony porter mógł być zakupiony przez jego dziadka z okazji jego urodzin i miał on nim zostać obdarowany na osiemnastkę czy też wesele, tyle że... dziadek o tym zapomniał. Może skrzynka porteru, albo lepiej kilku różnych porterów, będzie ciekawym i niebanalnym prezentem dla pełnoletniego już dziecka.

Idealne warunki leżakowania są takie, jakie często podaje się na opakowaniach różnych produktów, czyli miejsce suche, ciemne i chłodne. Teoretycznie najlepsza jest temp. minimalnie dodatnia, bliska 0ºC, najlepiej jeśli nie podlega zbytnim wahaniom dobowym czy rocznym, czyli teoretycznie warunki chłodnicze są idealne. Jednak jeśli takimi nie dysponujemy, z powodzeniem wystarczy dolna półka w szafie i temperatura pokojowa.
Można też zakopać skrzyneczkę porteru w ziemi. Wtedy jednak, a także jeśli mamy wilgotną piwnicę warto zabezpieczyć kapsle przed rdzą. Najlepiej je zalakować, choć z braku laku i parafina się sprawdzi. Jeszcze jedno, butelki przechowujemy w pozycji stojącej. Z czasem wytrąci się osad, który jest niegroźny, ale dla walorów degustacyjnych lepiej aby pozostał na dnie. Jeśli będzie na ściance trudniej będzie tego uniknąć.


PS: obecnie piwo Żywiec Porter warzone jest w Brackim Browarze Zamkowym w Cieszynie, a rozlewane w Żywcu. Co jest akurat bardzo dobrą decyzją Grupy Żywiec, bo jest to browar tradycyjny, z otwartą fermentacją i przede wszystkim możliwościami odpowiednio długiego leżakowania. Piwo, które degustowałem było warzone w browarze w Żywcu.
Trwa ładowanie komentarzy...