O autorze
Prosument, czyli połączenie producenta i konsumenta. Piwowar domowy, współpracujący z rzemieślniczym Browarem Widawa, sędzia certyfikowany Polskiego Stowarzyszenia Piwowarów Domowych i Beer Judge Certification Program, bloger i vloger.

Piwo w domu warzy od 2004 r., a od 2012 we współpracy z Browarem Widawa, opracował receptury kilkunastu piw, w stylach do tej pory niewarzonych w Polsce. Autor Sharka, czyli najmocniej chmielonego piwa w Polsce w 2012 r.

Członek założyciel Polskiego Stowarzyszenia Piwowarów Domowych, sędzia certyfikowany PSPD, od 2013 jeden z dwóch sędziów amerykańskiego Beer Judge Certification Program w Polsce, największego programu certyfikacji sędziów piwnych na świecie.

Jeden z pierwszych blogerów piwnych (blog.kopyra.com). Aktywny vloger (na portalu Youtube opublikował już kilkaset filmów). Od sierpnia 2013 roku bloger natemat.pl.

6 grudnia – premiera Grand Championa

http://facebook.com/FestiwalBirofilia
Tak, dla pewnego wąskiego kręgu miłośników piwa 6. grudnia bardziej kojarzy się z premierą kolejnego Grand Championa, niż z dniem św. Mikołaja. W końcu w pewnym wieku przestajemy wierzyć w Mikołaja. Co to jest ten Grand Champion i skąd pomysł, żeby urządzać jego premierę?

Grand Champion to piwo uwarzone w Brackim Browarze Zamkowym wg receptury piwowara domowego, którego piwo zdobyło tytuł najlepszego z najlepszych podczas największego w Polsce Konkursu Piw Domowych w Żywcu. W tym roku konkurs odbył się już po raz 11., a zaszczytu tego dostąpiło piwo Czesława Dziełaka – nauczyciela historii z niewielkiej wsi Wyłudki na Podlasiu.
To 5. Grand Champion i piąta premiera. Tegoroczne piwo nazywa się Brackie Imperial IPA



Imperial India Pale Ale – to stosunkowo nowy styl piwa, powstał w USA na fali piwnej rewolucji. Amerykańscy rzemieślnicy najpierw zaanektowali tradycyjny angielski styl India Pale Ale, którego nazwa pochodziła od tego, że wysyłano je z Anglii do kolonii w Indiach. Z racji, że podczas podróży dwukrotnie przecinano równik i zwrotnik Raka, piwo miało tendencję do psucia się. Aby temu zaradzić chmielono je mocniej niż zwykle, bo chmiel ma właściwości bakteriostatyczne i konserwujące. Okazało się, że wyższa goryczka i specyficzny chmielowy aromat (pochodzący od chmielenia na zimno, bezpośrednio w beczce) przypadł do gust również w metropolii. Z czasem jednak styl popadał w zapomnienie. Wszystko zmieniło się za sprawą nowych, niezwykle aromatycznych odmian chmielu, które wyhodowano w USA. India Pale Ale w swojej amerykańskiej odsłonie stało się symbolem piwnej rewolucji. Ponieważ w Ameryce wszystko jest bardziej, mocniej i więcej, więc postanowiono zwiększyć nachmielenie do absurdalnych wręcz poziomów, jednak aby nieco zbalansować goryczkę podniesiono również ekstrakt piwa, a co za tym idzie słodycz. Tak powstał najmocniej nachmielony styl piwa, czyli Imperial IPA.

Historia Grand Championów:
2009 - Bracki Koźlak Dubeltowy – autorem receptury był Jan Krysiak, piwowar domowy z Górnego Ślaska, od dwóch kadencji w Zarządzie Polskiego Stowarzyszenia Piwowarów Domowych.
2010 – Brackie Pale Ale Belgijskie – autorstwa Doroty Chrapek, Sekretarza pierwszej kadencji PSPD. Popularna Dori wraz z mężem prowadzi sklep dla piwowarów domowych Homebrewing.pl
2011 – Bracki Grand Champion – pierwszy i jak na razie jedyny przypadek kiedy w nazwie piwa nie ma nazwy stylu. Związane było to z faktem, że nazwa Kölsch zastrzeżona jest jedynie dla kilku browarów z Kolonii, które na mocy konwencji mogą nazywać swoje piwa tym mianem. Autorem receptury był Jan Szała, obecnie współwłaściciel i główny piwowar browaru kontraktowego SzałPiw, który mocno akcentuje swoje wielkopolskie korzenie.
2012 – Bracki Rauchbock – po polsku Bracki Koźlak Dymiony, piwo wędzone, którego autorem był Andrzej Miler, policjant ze Szczecina.

W 2009 roku, przywołując klasyka, narodziła się w Polsce nowa świecka tradycja. Pojawiło się pojęcie premiery piwnej. Do tej pory nikt nie akcentował specjalnie faktu rozpoczęcia sprzedaży nowego piwa. Po prostu, piwo trafiało do sklepów, jeśli należało do wielkiego koncernu, po kilku tygodniach pojawiało się na ekranach telewizorów i tyle. Tymczasem w przypadku Brackiego Koźlaka Dubeltowego sprzedaż ograniczono jedynie do sieci sklepów Alma, gdzie równo o 18-tej 6. grudnia 2009 r. ruszyła sprzedaż. Już od pierwszej edycji występowały przypadki kupowania piwa kilka dni lub godzin przed oficjalną premierą. Trochę można to porównać do wyciekających przed premierą nagrań z nowej płyty czy filmów. I mniej więcej takie ma to też znaczenie. Niby niedobrze, ale ważne że jest szum informacyjny.

Obecnie premiera Brackiego Grand Championa nie jest już wydarzeniem tej rangi, co kilka lat temu, bo rynek się mocno rozwinął. Trzeba jednak przyznać, że to jedna ze starszych piwnych imprez w Polsce powiązana z duchem piwowarstwa rzemieślniczego, które bezpośrednio wywodzi się z domowego warzenia. Przecież najważniejsze browary rzemieślnicze Pinta i AleBrowar, w tym roku świętowały odpowiednio drugie i pierwsze urodziny. A to prawdziwi weterani naszej sceny craft.

Trzeba przyznać, że Grupa Żywiec wytyczyła szlaki, którymi dziś podążają mniejsze browary. Zwycięzcy konkursów warzyli już swoje piwa w browarach restauracyjnych Czenstochovia w Częstochowie czy Reden w Chorzowie. W tym roku do grona browarów, w których warzy się piwo wg zwycięskiej receptury dołączył Ciechan, a piwo uwarzył... Czesław Dziełak. Tak, ten sam, który warzył piwo w Cieszynie. W dodatku piwem, które zdobyło Grand Prix 1. Warszawskiego Konkursu Piw Domowych była lżejsza i tylko nieco słabiej chmielona amerykańska wersja IPA. W przyszłym roku zdobywca Pucharu PSPD, który przyznawany jest temu, kto zdobywa najwięcej medali na piwowarskich konkursach, uwarzy piwo w browarze Kormoran w Olsztynie.

O co chodzi jednak z tą premierą? Czy nie można po prostu wypuścić piwa na rynek. Pewnie, że można, tylko dzisiaj oprócz samego piwa, sprzedaje się też pewną atmosferę, wizerunek. W dobie odhumanizowanego piwa z wielkich fabryk, w których zamiast piwowarów zatrudnieni są menedżerowie procesu, więcej niż z piwowarem mający wspólnego z informatykiem, szczególnie cenne jest spotkanie z twórcą, żywym człowiekiem, który własnym nazwiskiem ręczy za produkt końcowy. Skwapliwie korzystają z tej możliwości browary rzemieślnicze, a dla ich klientów możliwość porozmawiania z twórcą, uściśnięcia ręki czy zrobienia sobie z nim zdjęcia, jest dodatkową atrakcją. I choć wydawałoby się, że do takich premier potrzebne są jakieś wielkie środki finansowe, to okazuje się, że niewielkim nakładem, rekompensowanym pomysłowością można dużo zdziałać.

Warto tu przywołać najgłośniejsze premiery ostatnich 12 miesięcy. Niemal rok temu, z okazji zbliżającego się końca świata, wspomniany już browar Pinta wypuścił piwo Koniec Świata, w archaicznym fińskim stylu Sahti. Pojawiły się okolicznościowe koszulki, a ponieważ tradycyjnie piwo to serwowane jest wprost z otwartej beczki bez wieka, więc poproszono puby biorące udział w akcji o serwowanie piwa za pomocą chochli z ocynkowanych wiader. Pełen sukces. Podczas niedawnej premiery piwa Brown Foot z AleBrowaru nakręcono nawet krótki klip upamiętniający to wydarzenie.

Po raz kolejny więc okazuje się, jak wyjątkowym trunkiem, czy w zasadzie, produktem, bo nie dotyczy to tylko alkoholu, jest piwo. Przecież nikt nie robi premiery nowej kawy, kiełbasy czy wody mineralnej. Czasem owszem robi się zamknięte pokazy dla dziennikarzy, ale te piwne premiery są kierowane do klientów, a właściwie wręcz fanów. Podobnie jak ogłaszana z wielką pompą sprzedaż nowej gry, nowego modelu telefonów, czy wreszcie typowo kulturalnych wydarzeń, jak premiery książek, płyt czy filmów. Bo piwna kultura, rodząca się co prawda w Polsce w wielkich bólach, to jednak też kultura.

Możliwość spotkania Czesława Dziełaka już dziś o 18:00 w warszawskim multitapie Cuda na Kiju (Nowy Świat 6/12, Warszawa) podczas oficjalnej premiery Brackiego Imperial IPA. Wstęp wolny. Autor tego artykułu również tam będzie.
Trwa ładowanie komentarzy...