Co na prezent dla piwnego maniaka?

Utopias świetnie nadaje się na prezent. Butelka w kształcie kadzi warzelnej kryje niezwykłą zawartość 27% alkoholu i genialny smak. Kosztuje $200, niestety w USA.
Utopias świetnie nadaje się na prezent. Butelka w kształcie kadzi warzelnej kryje niezwykłą zawartość 27% alkoholu i genialny smak. Kosztuje $200, niestety w USA. http://blog.kopyra.com
Specjalnie nie napisałem dla piwosza, bo piwoszy to mamy w kraju kilkadziesiąt milionów, a grono piwnych świrów jest zdecydowanie mniejsze. Otóż takiego delikwenta raczej nie oczaruje zestaw 4 piwa + szkło, ani nawet jakieś drogie zagraniczne piwo. Powiem więcej, w takim wypadku trudno trafić coś, czego ten ktoś nie pił, a można zaliczyć spektakularną wpadkę kupując jakiegoś hiszpańskiego sikacza za całkiem spore pieniądze. Co zatem kupić, żeby było niebanalnie i żeby nasz obdarowany autentycznie się ucieszył, a nie przywołał na usta jedynie obowiązkowy grymas i przez zęby wycedził – dzięki.

A może skrzynkę porterów?
Jak już pisałem w tekście o 30-letnim egzemplarzu, portery bałtyckie rewelacyjnie nadają się do leżakowania. A dodatkowo jest to styl piwa, z którego polscy piwowarzy mogą być dumni przed całym światem. Jak się do tego zabrać? Transporter na piwo mieści 20 butelek dlatego w zależności od tego jakie portery uda nam się kupić możemy zrobić pakiet 4 portery po 5 butelek, albo 5 porterów po 4 butelki. Polecam wybrać coś z tych wymienionych przeze mnie w tekście o porterze. Wypadałoby naszemu obdarowanemu objaśnić w jakim celu dostał 20 porterów, bo na pewno nie w takim, żeby je wypić przez Święta. Efektownym sposobem jest zrobienie na kapslach pieczęci z laku (dodatkowo zabezpieczy to kapsle przed korozją) lub małych karteczek banderol, takich jakie spotyka się na amerykańskich filmach, czyli „nie otwierać przed Gwiazdką” tyle, że dodajemy jeszcze rok. Żeby nie być nazbyt sadystycznym proponuję zacząć od 2013, przez 2014, 2015 i 2016 lub nawet 2017 jeśli zdecydujemy się na wariant 4 portery po 5 butelek. Taki prezent może być początkiem niesamowitej pasji polegającej na leżakowaniu wyśmienitych piw, a próbowanie co roku 4 różnych porterów przy świątecznym stole może się stać nową rodzinną tradycją. Jestem przekonany, że z takiego prezentu ucieszy się nawet zaawansowany beer geek. To również niezły prezent dla obcokrajowca. Koszt: 120-180 zł.



Kurs sensoryczny
Jeśli nasz miłośnik piwa chciałby poznać pogłębić swoją wiedzę, to świetnym prezentem może być kurs degustacyjny. Na takim kursie można nauczyć się jak rozpoznawać wady w piwie, jak interpretować poszczególne aromaty, a także można poznać historię piwa. Największą ofertę kursów prezentują Piwoznawcy, kierowani przez Macieja Chołdrycha. Kursy odbywają się w całym kraju i w różnych terminach. W Wrocławiu w najbliższym czasie rusza Akademia Beer o'Clock, w której sam będę miał przyjemność wykładać. Kursem z najwyższej półki jest kurs sędziowski Polskiego Stowarzyszenia Piwowarów Domowych. Dwudniowy kurs, zakończony egzaminem ma jedną wadę – organizowany jest jedynie dwa razy do roku (wiosną i jesienią). Informacji o zapisach należy poszukiwać na stronie PSPD, bowiem po kilku dniach od ogłoszenia, zwykle jest już komplet. Koszt: 99-550 zł

Piwna literatura
Niestety, w przeciwieństwie do wina czy whisky, polskojęzycznej literatury o piwie albo nie ma, albo nie ma co polecać. Jeśli jednak tylko nasz obdarowany radzi sobie z językiem Michaela Jacksona, to warto mu sprezentować którąś z książek tegoż autora. Innym godnym polecania autorem jest Randy Mosher. Szczególnie polecam jego Tasting Beer lub Radical Brewing, choć ta druga to raczej lektura dla piwowara. Brytyjski odział Amazona ma w miarę krótkie terminy realizacji. Koszt: 50-150 zł.


Domowy browar to ryzyko...
Właśnie, a może warto sprezentować domowy browar. Ryzyko o jakim wspominam, to ryzyko wywrócenia do góry nogami życia. Kilkoro domowych browarników, w ostatnich kilkunastu miesiącach zamieniło plastikowe fermentory i emaliowany garnek na prawdziwy browar rzemieślniczy. Całkiem realne jest więc, że mąż i ojciec rzuci robotę w korpo, a garnitur zamieni na kalosze i fartuch. Nie znam jednak nikogo, kto by tego kroku żałował. Ale spokojnie, w Polsce piwowarów domowych jest kilkadziesiąt tysięcy, a profesjonalne warzenie stało się udziałem zaledwie kilkunastu z nich. Co oczywiście nie zmienia faktu, że kilkuset kolejnych chciałoby do tego grona dołączyć. Wróćmy do samego prezentu. Nie polecam zakupów w marketach budowlanych czy na portalach aukcyjnych. Najlepiej skorzystać z oferty sklepów dla piwowarów domowych, których mamy co najmniej kilka, jeśli nie kilkanaście. Największym i najstarszym jest Browamator, ale godne polecenia są również Centrum Piwowarstwa, Homebrewing.pl czy Twój Browar. Wybieramy zestaw startowy i ewentualnie gar emaliowany. Koszt: 200-400 zł.


Podróż piwna
Oczywiście najbardziej wypasionym celem podróży są Stany Zjednoczone. Zachodnie Wybrzeże, a więc zarówno słoneczna Kalifornia, jak i bardziej na północ Portland – miasto z największą liczbą browarów na świecie, ponad 70. Dla porównania w Polsce wszystkich browarów jest około 100. Jednak za zupełnie niewielkie pieniądze można, dzięki tanim liniom lotniczym, odwiedzić takie miasta jak Bruksela, Dublin, Londyn czy np. Mediolan lub Rzym. Te dwa ostatnie, to świetne połączenie zarówno dla piwnego maniaka jak i jego małżonki czy dziewczyny, a włoskie piwowarstwo rzemieślnicze ma do zaoferowania naprawdę sporo. Z bliższych destynacji polecam niemiecki Bamberg – miasto, którego znaczna część jest wpisana na listę dziedzictwa UNESCO i mogące się pochwalić blisko 10 browarami. Koszt: 500-??????zł


Tekst ukazuje się przed Świętami Bożego Narodzenia, ale wszystkie z tych propozycji równie dobrze sprawdzą się jako prezenty urodzinowe czy imieninowe.
Trwa ładowanie komentarzy...